Światopogląd

 Zdzisię pierwszy raz zobaczyliśmy na początku grudnia 1996r. Maszerowała naszą ulicą Rumianą z gracją i godnością. Była elegancką i dobrze odżywioną rudą kurką i nie myśleliśmy wtedy, że los kiedyś nas połączy. Na naszych oczach przefrunęła ogrodzenie sąsiedniej, opuszczonej posesji. Myśleliśmy, że po jakimś czasie wróciła do domu. W połowie grudnia, gdy był już silny mróz, ze zdumieniem zobaczyliśmy, że kurka, wychudła już i zmarznięta, zamieszkała na tej parceli i bezradnie drepce po śniegu szukając pod krzakami czegoś do zjedzenia. Zaczęliśmy ją dokarmiać i stawiać naczynia z wodą, która prawie natychmiast zamarzała. Na noc Zdzisia, lekka jak dziki ptak, podfruwała wysoko i kryła się między gałęziami gęstego świerka. Przyszły święta, zima była coraz sroższa a Zdzisia coraz chudsza. Na próżno usiłowaliśmy ją złapać. Spłoszona frunęła na wysokość drugiego piętra szukając schronienia na swoim świerku. Nocami nie mogliśmy spać, słuchając gwizdania lodowatego wichru i myśląc o ginącej z zimna kurce. Na początku lutego udało się zapędzić ją do ciasnego kąta opuszczonej parceli. Była już tak słaba, że nie potrafiła odfrunąć. Janusz ją złapał, przytulił i okrył kurtką. Zanim dotarliśmy do domu Zdzisia błogo zasnęła. Pierwszą grzędę zmajstrowaliśmy w garażu, ale i tam było zimno, więc przeniosła się do przytulnego warsztatu. Wiosną zamieszkała już z nami jako pełnoprawny członek rodziny. Sypiała najchętniej na telewizorze. Punktualnie o szóstej w sypialni na piętrze słyszeliśmy: ”tup tup – tup tup – tup tup”. To Zdzisia tupała po schodach żeby się z nami przywitać. Wskakiwała na łóżko na poranne pieszczoty. Lubiła bardzo, gdy się ją delikatnie drapało i łaskotało w łepek i szyję. Wtedy z błogością zamykała oczki. Po 15 minutach zeskakiwała z łóżka i „tup tup – tup tup - tup tup” schodziła na dół i przez uchylone okno do ogrodu. Później, kiedy do naszego domu przybyły koty – Kacperek i Kacperka synek, Ptyś, zaprzyjaźniła się z nimi serdecznie. Często były razem. Pewnego razu koty zaczęły ze sobą walczyć w zabawie. Zdzisia myślała, że to bijatyka na serio i rzuciła się z wojowniczo wystawionym dziobem, żeby je rozdzielić. Koty zawstydziły się i zmieszane zaprzestały walki. Niektórzy sądzą, że kury są głupie. My moglibyśmy o Zdzisi napisać książkę.
KLIKNIJ Prezentacje PPS

Prezentacje
Zdzisia
Gabryś Figurant
Miłosć :)
Groch z kapustą
Nasze losy powstańcze
Moje artykuły i teksty
Moje audycje

otwórz prezentacje pps (pod prawym klawiszem jest opcja "pełny ekran")